Gheorghii Ovseannicov piłkarzem Cracovii

Na wtorkowej konferencji prasowej wiceprezes MKS Cracovia SSA, Jakub Tabisz oraz trener Orest Lenczyk oficjalnie przedstawili nowego napastnika "Pasów". Przypomnijmy, że w rundzie wiosennej barwy Cracovii reprezentował będzie Mołdawianin, Gheorghii Ovseannicov.

- Milo mi państwa przywitać na jeszcze jednej konferencji prasowej - rozpoczął spotkanie wiceprezes Tabisz. - Mam nadzieję, że nowy zawodnik spełni nasze oczekiwania i że będzie zdobywał co najmniej takie oceny, jak Suvorov po pierwszym meczu - dodał.

W podobnym tonie wypowiadał się również szkoleniowiec "Pasów", który na konferencji wcielił się dodatkowo w rolę tłumacza. - Również życzyłbym sobie, aby grał na podobnym poziomie, co Aleksandr Suvorov.

Trener Lenczyk tak ocenia walory Ovseannicova: - Jest zawodnikiem szybkim, dynamicznym i walecznym. Poznałem "Igora" również jako człowieka i uważam, że pasuje do klubu, do drużyny. Został bardzo miło przyjęty przez zespół.

Zawodnik, który z drużyną trenował już na obozie przygotowawczym na Cyprze, dziś ponownie wziął udział w zajęciach "Pasów". - Bardzo się cieszę z tego, że jestem w Cracovii. Chciałbym pomóc drużynie w uzyskaniu wyniku sportowego. Dobrze czuję się w drużynie i bardzo chciałem, aby ten transfer doszedł do skutku - przyznał Ovseannicov, który prywatnie lubi łowić ryby i polować.

24-letni Mołdawianin przeszedł do Cracovii z Olimpii Balti na zasadzie wypożyczenia. Umowa obowiązywała będzie do czerwca 2010 roku, ale Klub zastrzegł sobie prawo pierwokupu tego zawodnika. W Cracovii grał będzie z numerem "40".

Jak donoszą mołdawskie media, Cracovia zapłaci za półroczne wypożyczenie napastnika 20 tysięcy euro, a jeśli w czerwcu będzie chciała go wykupić, dopłaci jeszcze 180 tysięcy. Ovseannicov będzie zarabiać pod Wawelem 4 tysiące euro miesięcznie, a po ewentualnym transferze definitywnym jego zarobki wzrosną dwukrotnie.

Ovseannicov jest dziesięciokrotnym reprezentantem Mołdawii. W zeszłym roku zdobył koronę króla strzelców tamtejszej ligi, strzelając 13 goli. W tym sezonie dla Olimpii Balti zdobył 9 bramek w 16 meczach.
Progresja

LM: Trentino BetClic - Asseco Resovia 3:0

W pierwszym meczu drugiej rundy play off Ligi Mistrzów siatkarze Asseco Resovii Rzeszów przegrali we Włoszech z zespołem Trentino BetClic 0:3 (25:27, 18:25, 17:25).

Rewanż 9 marca w Rzeszowie. Zwycięzca dwumeczu awansuje do turnieju Final Four, który 10-11 kwietnia odbędzie się w Łodzi, i w półfinale będzie rywalem PGE Skry Bełchatów. Asseco Resovia chcąc zagrać w turnieju finałowym musi rewanż wygrać 3:0 i zwyciężyć w rozgrywanym do 15 tzw. złotym secie.

Siatkarze wicemistrza Polski byli równym rywalem dla klubowego mistrza świata jedynie w pierwszym secie, prowadząc nawet 8:5 w pierwszej przerwie technicznej. Później trwała wyrównana walka, a pierwszą partię zakończył pojedynczy blok na Wojciechu Grzybie.

Dwa kolejne sety już wyraźnie należały do zespołu włoskiego. Gospodarzy dominowali w każdym elemencie gry i ich zwycięstwo nie podlegało dyskusji.

Trentino BetClic w Lidze Mistrzów broni trofeum. W ekipie aktualnego lidera Serie A grają reprezentanci Włoch, Bułgarii i Brazylii, m.in. Matej Kazijski, czy Leandro Vissotto. Drugim rozgrywającym jest Łukasz Żygadło.

W pierwszej rundzie play off Trentino wyeliminowało belgijski Knack Randstad Roeselare, dwukrotnie wygrywając po 3:1.

Trentino BetClic - Asseco Resovia 3:0 (27:25, 25:18, 25:17)

Resovia: Grzegorz Kosok, Rafael Redwitz, Mikko Oivanen, Marcin Wika, Aleh Akhrem, Wojciech Grzyb, Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Paweł Papke, Mateusz Mika.

Wyniki pozostałych meczów 2. rundy play off (rewanże 9-10 marca):

Dynamo Moskwa - Olympiakos Pireus 3:1 (25:16, 22:25, 25:22, 25:22)

Tirol Innsbruck - ACH Volley Bled 3:1 (25:20, 26:24, 14:25, 25:19)
Zakłady sportowe

Puchar CEV: Zaksa wygrała, ale awansowali Włosi

W rewanżowym meczu challenge round Zaksa Kędzierzyn-Koźle pokonała mistrza Włoch CoprAtlantide Piacenza 3:1 (22:25, 25:18, 25:19, 25:22). Awans do Final Four wywalczyli Włosi, którzy u siebie pokonali drużynę z Kędzierzyna 3:0.

Pierwszy set rewanżowego spotkania, którego stawką był awans do finałowej czwórki pucharu CEV, zaczął się zupełnie dobrze dla gospodarzy. Po bloku Roberta Szczerbaniuka na Novicy Bjelicy i autowej zagrywce serbskiego środkowego Zaksa prowadziła 2:1. Niestety było to ostatnie prowadzenie drużyny z Kędzierzyna w pierwszej partii. Włosi zaczęli budować przewagę po bloku na Michale Ruciaku i autowym ataku Kuby Jarosza.

Widząc słabość swoich podstawowych zawodników trener Krzysztof Stelmach wprowadził do gry Terence'a Martina i Dominika Witczaka. Nie przeszkodziło to jednak gościom w dalszym budowaniu przewagi. Po serii mocnych zagrywek Tine Urnauta Piacenza prowadziła nawet siedmioma punktami. W końcowej fazie seta dwa bloki Zaksy ożywiły nadzieję kibiców na wyrównanie, ale chwilę potem skutecznie zaatakował Joao Bravo, a po bloku Bjelicy na Juriju Gladyrze było 0:1 i kilkudziesięcioosobowe grupa włoskich kibiców mogła świętować awans swojej drużyny do Final Four.